Kochamy samochody
0 Udostępnień

Zima to pora roku, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Jedni uwielbiają śnieżny, mroźny klimat, który niewątpliwie czyni otoczenie bardziej przyjaznym dla oka. W innych specyficzne zimowe warunki wywołują raczej zdenerwowanie i irytację. Mokra podłoga w domu i śliskie chodniki nie każdemu muszą w końcu przypaść do gustu. Skoro ślisko bywa nawet na ścieżkach dla pieszych, to również asfalt przestaje być przyczepny.

Sezon zimowy często bywa bardzo problematyczny dla kierowców. Dzisiejsze auta są na całe szczęście wyposażone w wiele systemów ułatwiających lub umilających nam podróż w trudnych, mroźnych warunkach. Co przydaje się zimą najbardziej? Najbardziej niezawodne rozwiązania przedstawiamy w dalszej części tekstu. 

Zimą lepsze 4 łapy niż 2 nogi?

Suzuki Jimny zimą

W świecie zwierząt już tak jest – te, które poruszają się na 4 łapach są w większości przypadków szybsze niż te, które używają w tym celu tylko dwóch kończyn. Nic dziwnego, mając dwa razy większą powierzchnię styku z powierzchnią łatwiej odnaleźć niezbędną do efektywnego startu przyczepność. W motoryzacji jest podobnie. Samochody z napędem na jedną oś rzecz jasna dobrze radzą sobie na co dzień. Problem może pojawić się wraz z nadejściem trudniejszych warunków atmosferycznych. Zimą w Polsce zdarza się tak dosyć często i wiedzą o tym wszyscy kierowcy. W takich warunkach niewątpliwie przydałby się napęd na 4 koła. Sama jego obecność na pokładzie auta to swego rodzaju ubezpieczenie, które może się przydać, gdy na drodze ekstremalne warunki zaczną rozdawać karty. Z drugiej strony, mając do dyspozycji moc i moment obrotowy, który może być przeniesiony na obie osie, zyskujemy przewagę nawet w warunkach, które odrobinę odstają od optymalnych.

Kto jako pierwszy wprowadził napęd na cztery koła do swoich pojazdów? Miało to miejsce ponad 100 lat temu. Już w 1903 holenderski producent Spyker zaprezentował model 60 H.P, który napędzany był na wszystkie koła. Przez kilkadziesiąt następnych lat system ten zagościł w wielu pojazdach użytkowych lub wojskowych (np. słynny Jeep Willis). Pierwszym autem drogowym, które wykorzystywało napęd 4×4 był brytyjski Jensen Interceptor FF wprowadzony do produkcji w 1969 roku. Dziś jest to niezwykle popularne rozwiązanie, o czym świadczy wiele rodzajów napędu na cztery koła opracowanych przez różnych producentów. Xdrive od BMW, który w większości modeli tej marki przenosi więcej mocy na tylne koła, 4motion od Volkswagena, w którym preferowana jest przednia oś, a tył jest dołączany lub też Subaru z systemem Symetrical AWD i stałym napędem na obie osie. Niezależnie od rodzaju napędu cel jego zastosowania jest jeden: przemieszczać się efektywniej i bezpieczniej w każdych warunkach, również zimowych.

Kontrola trakcji, czyli elektroniczny kaganiec

Jeśli chodzi o warstwę mechaniczną, dzisiejsze samochody są dopracowane niemal do perfekcji. Ciągle rozwijana myśl inżynieryjna oraz coraz to nowsze i lepsze materiały użyte do konstrukcji aut sprawiają, że na drogach jest bezpieczniej. Nie każdą sytuację da się jednak przewidzieć i nie każdych okoliczności da się uniknąć. Chcemy zwrócić tutaj uwagę na 2 czynniki: błędy ludzkie oraz ekstremalne warunki. Te pierwsze zawsze się zdarzały i pewnie wciąż będą, do póki w całości nie oddamy prowadzenia autonomicznym systemom. Tak samo jak skrajnie niesprzyjające warunki – trzeba zakładać, że kiedyś się na jezdni pojawią. W obu tych przypadkach mechanika auta, nawet ta najbardziej dopracowana, może nie wystarczyć. Na co liczyć w takiej sytuacji? Na elektronikę, a konkretnie kontrolę trakcji. System ten ma kontrolować dostęp do mocy i momentu obrotowego w taki sposób, by zapobiec utracie przyczepności lub ograniczyć ewentualne skutki jej utraty. Swoje działanie komunikuje najczęściej charakterystyczną migającą kontrolką.

Kontrolę trakcji do swoich aut wprowadziło niemal równocześnie dwóch producentów: Mercedes i Toyota. Miało to miejsce w 1987 roku, choć prace nad tą technologią zaczęły się parę lat lat wcześniej. Dziś ten system wchodzi w skład wyposażenia podstawowego każdego auta. Rozwiązanie to na przestrzeni lat podlegało też znacznej ewolucji. Jej efektem jest chociażby wprowadzenie układów takich jak Torque Vectoring montowanych głównie w mocnych autach o dużej mocy. Ich działanie polega na rozkładaniu mocy i momentu obrotowego na to koło bądź koła, które w danym momencie mają najwięcej przyczepności. Wracając jednak do meritum – podstawowy cel, który przyświeca działaniu wyżej wymienionych systemów, jest jeden: zapewnienie bezpieczeństwa tam, gdzie warunki biorą górę nad umiejętnościami kierowcy lub prawami fizyki.

Nawet zimą bezpieczeństwo to nie wszystko

Wyposażenie wnętrza przydatne zimą

Zima to ta część w roku, w której nasza strefa komfortu często wystawiana jest na próbę. Panująca nieprzyjemna aura sprawia, że odruchowo poszukujemy ciepłej, bezpiecznej strefy, która zapewni nam ochronę przed niesprzyjającymi warunkami. Czy samochód to dobre schronienie przed mrozem? Jak najbardziej! Dzisiejsze auta posiadają szereg gadżetów, które po pierwsze – skutecznie nas ogrzeją, a po drugie – zadbają o komfort przemieszczania się w zimowych warunkach.

Każdy współczesny pojazd poruszający się po drogach ma na swoim pokładzie nagrzewnice, więc to rozwiązanie wyjmijmy z równania. Skupmy się na wyposażeniu, które w świecie motoryzacji do dziś nie jest standardem, a ma zadbać o komfort termiczny pasażerów. Zacznijmy więc od podgrzewanych foteli. Po raz pierwszy w motoryzacyjnym świecie to rozwiązanie przedstawił Cadillac, montując je już w roku 1966. Wielu z nas nie wyobraża sobie bez nich swojego auta, gdyż ich działanie jest niemal natychmiastowe. Podgrzewane fotele bardzo często są spotykane w parze ze skórzaną tapicerką. W tej samej kategorii co „grzane stołki” znajduje się podgrzewana kierownica. Korzystając z ogrzewania tego elementu nie musimy już zakładać rękawiczek do prowadzenia.

Komfortowe ogrzewanie w standardzie

Skórzane fotele

Wspomnieliśmy już o nagrzewnicy, która wraz z rosnącą temperaturą silnika zaczyna wytwarzać ciepłe powietrze. Co jeśli chcemy ogrzać się podczas postoju, gdy silnik jest wyłączony? W takim celu wymyślono ogrzewanie postojowe. Powszechnie znamy je jako „Webasto” – od nazwy wiodącego producenta tego rozwiązania. Dziś koncerny motoryzacyjne poszły o krok dalej. W niektórych autach, np. w BMW, możemy w komputerze pokładowym ustawić dokładną godzinę rozpoczęcia działania ogrzewania. W taki sposób jesteśmy w stanie sprawić, że wsiadając rano do samochodu w jego wnętrzu już jest ciepło i przyjemnie.

Poza wyżej wymienionymi rozwiązaniami, warto również wspomnieć o funkcji, która nie wpływa tylko na komfort pasażerów, ale również na ich bezpieczeństwo. Ogrzewanie przedniej szyby pozwala zachowanie optymalnej widoczności niezbędnej do bezpiecznej jazdy autem. Jeszcze skuteczniejszym rozwiązaniem od tradycyjnego nawiewu jest elektryczne ogrzewanie przedniej szyby. Do dziś nie wszyscy producenci stosują to rozwiązanie, natomiast marką, która wyspecjalizowała się w jego produkcji i je spopularyzowała, jest Ford.

Gdzie szukać aut idealnych na zimę?

W Polskim klimacie kierowcy nie mają wyboru – muszą przyzwyczaić się do zimowych warunków. Warto jednak wesprzeć się zdobyczami techniki, które choć nie zawsze skuteczne w 100%, mogą jednak znacznie poprawić komfort podróży w tym okresie. Auta, którym niestraszne zimowe warunki znajdziecie oczywiście w Spotawheel!

0 Udostępnień
Michal