Ogólne
W finale Euro 2020, Włosi pokonali Anglię i zostali mistrzami Europy w piłce nożnej. Niektórzy mówią, że mistrzostwo w dziedzinie tworzenia samochodów zdobyli już dawno…

Zeszłotygodniowe zwycięstwo w europejskim turnieju, to wielki sukces włoskiego futbolu. Rozradowani kibice bawili się na ulicach Rzymu, Mediolanu czy Florencji, tańcząc, śpiewając i pijąc włoskie wino i inne trunki. To nie pierwsza taka fiesta w dziejach piłki nożnej na Półwyspie Apenińskim. Włosi wygrali Euro wcześniej już raz, a w Mistrzostwach Świata odnieśli aż cztery zwycięstwa.

Nie tylko piłka nożna jest specjalnością tego kraju

Italy, Supporter, Sad, Unhappy, Lose, Lost, Match

Sztuka, muzyka, architektura, kuchnia, moda… dziedziny, w których Włosi są poważani można by wymieniać długo. Kolejną z nich jest na pewno motoryzacja. Wielu twierdzi, że włoskie auta nie mają sobie równych na świecie pod względem urody, ale ich zalety nie kończą się tylko na stylu. Oto najważniejsze samochody z Italii. Zaczynamy od czegoś naprawdę pięknego, ale i będącego inżynieryjną perełką.

Ferrari 250 GTO

Ferrari 250 GTO (#3987GT) '1962

250 GTO, produkowane w latach 1962-1964, wygrało niezliczone konkursy na najpiękniejszy samochód wszech czasów. Rzut oka na zdjęcie wystarczy, by to zrozumieć. Niestety, oglądanie zdjęć raczej musi nam wystarczyć, bo szanse na spotkanie tego Ferrari na ulicy są minimalne. Zbudowano, według różnych źródeł, tylko 33 lub 36 egzemplarzy. Nie wszystkie przetrwały do naszych czasów, a te którym się to udało, osiągają na aukcjach zawrotne ceny. To najdroższy samochód świata. By wejść w jego posiadanie, należy wyłożyć nawet 70 milionów dolarów, czyli grubo ponad ćwierć miliarda (!) złotych. Niestety, z tego powodu właściciele 250 GTO raczej nie mają okazji się przekonać, jakie osiągi zapewnia trzylitrowe V12 Ferrari. Tak cennym autem aż szkoda jeździć…

Fiat 500

1958–60 Fiat 500 [North America] (110) '1957–60

Czas na auto, które w kategorii „styl” plasuje się niewiele niżej, ale kosztuje o wiele bardziej przystępnie. Klasyczny Fiat 500, wytwarzany między 1957 a 1975 rokiem, zmotoryzował Włochy. Odbudowujący się po wojnie kraj potrzebował prostego, niedrogiego auta, na które będzie stać i prostego robotnika i nauczycielkę. A jako że projektowali go Włosi, przy okazji wyszło ślicznie!

W tamtejszych zabytkowych miasteczkach czasami można spotkać „Pięćsetki” nadal użytkowane przez pierwszych właścicieli i właścicielki. Ten samochodzik przy odrobinie zaparcia i sentymentu nadaje się więc na co dzień, choć zdecydowanie lepiej traktować go jako klasyka na weekendy. Silniki o mocach od 13,5 do 21 KM mogą dziś przyprawiać o uśmiech, ale pół wieku temu jeździło się inaczej. Uwaga: wnętrze małego Fiata jest… zaskakująco przestronne.

Alfa Romeo Giulia Sprint GT

Donate

Czterodrzwiowy sedan Giulia z lat 60. zachwycał sportowym charakterem i bezpośrednim prowadzeniem. Kochali go karabinierzy i… złoczyńcy, którzy uciekali przed funkcjonariuszami. Jeżeli klient chciał jednak nieco bardziej sportowo wyglądającego nadwozia, mógł wybrać model Giulia Sprint GT (1963-1965). Walory jezdne były co najmniej tak samo dobre, ale design zachwycał jeszcze mocniej.

Co z osiągami? 106-konny silnik 1.6 zapewniał zdumiewające, jak na tamte czasy przyspieszenie. Wóz był też relatywnie łatwy w obsłudze, jako że jego pięciobiegowa skrzynia miała pełną synchronizację. Prędkość maksymalna? Ponad 180 km/h! Trochę szkoda, że przy takiej szybkości, Alfa nie dawała innym kierowcom szans na podziwianie świetnej karoserii autorstwa Giorgetto Giugiaro, wtedy jeszcze działającego w ramach studia Bertone.

Lamborghini Countach

Lamborghini Countach LP400 S '1978–79

Nazwa tego auta pochodzi ponoć od odgłosu zachwytu, który wydał z siebie jeden z dziennikarzy, gdy ujrzał prototyp nowego Lamborghini. „Countach!” to mniej więcej odpowiednik polskiego „O rany!”, choć niektórzy tłumaczą to dosadniej.

Lamborghini nie miało łatwego zadania. Model, który wszedł na rynek w 1974 roku, zastępował legendarną, bardzo cenioną Miurę… i musiał w pełni pasować do szalonych lat 70. Udało się, bo niski, ostry kształt nadwozia narysowany przez Marcello Gandiniego stał się jedną z ikon tamtych czasów. Charakterystycznym elementem Countacha są drzwi otwierane do góry. Był to pierwszy seryjny wóz z takim rozwiązaniem, które zresztą do dziś jest kojarzone z marką i znane jako „Lambo Doors”.

Wygląd nie był jedyną zaletą Countacha. Silniki V12 w różnych wariantach pojemności i mocy zapewniały mu nieziemskie osiągi. Wszyscy, którzy marzą o zajęciu miejsca za kierownicą tego Lamborghini, muszą jednak pamiętać, że to supersamochód z czasów, w których nie znano ani systemów wspomagających kierowcę ani zbyt wielu wygód. Jest potwornie ciasno, twardo, gorąco od pracującego tuż za plecami silnika, biegi wchodzą z oporem, sprzęgło trudno się wciska, a do tylu zupełnie nic nie widać. Ale w Countachu i tak nie da się nie zakochać. Tylko może lepiej nie odbywać pierwszej przejażdżki w centrum miasta w godzinach szczytu…

Fiat Panda

Fiat Panda 45 (141) '1980–84

O ile Fiat 500 z lat 50. zachwycał delikatnymi liniami, o tyle Panda z roku 1980 była niezwykle kanciasta. Niektórzy powiedzą, że wygląda topornie, ale taka była w tamtych czasach moda, a za kształty małego Fiata odpowiada sam Giorgetto Giugiaro. Pokazując Pandę, marka z Turynu udowodniła, że jest naprawdę doskonała w robieniu małych, miejskich aut. Auto było bardzo nowoczesne jak na swoje czasy, a wspomniane pudełkowate kształty nadwozia pozwoliły na wygospodarowanie niezwykle przestronnego, jak na 3,38 m długości, wnętrza.

Pod maską Pandy mogły pracować motory o mocy od 30 do 54 KM. Wisienką na torcie była wersja 4×4. Do dziś można spotkać leciwe, czteronapędowe Fiaty, dzielnie służące na co dzień mieszkańcom włoskich gór i bez problemu pokonujące śnieżne czy błotne przeszkody, które okazują się zbyt trudne dla posiadaczy o wiele droższych, nowszych i bardziej bojowo wyglądających terenówek.

Panda była na tyle udana, że pozostawała w produkcji aż do roku 2003. Co ciekawe, na początku lat 80. były plany wytwarzania tego auta w Polsce, ale na drodze stanęło wprowadzenie stanu wojennego.

Ferrari F40

Ferrari F40 [Worldwide] '1989–92

Oto kolejny ze wspaniałych, niesamowicie szybkich włoskich supersamochodów. F40 to ostatnie Ferrari skonstruowane za życia Enzo Ferrariego, założyciela marki. Nazwa pochodzi od rocznicy, którą firma z Maranello obchodziła w 1987, czyli roku debiutu tego modelu. Od jej powstania minęło wtedy 40 lat. Produkcja F40 trwała do 1992 r.

Jak przystało na auto będące ukoronowaniem pracy pana Enzo i prezentem na okrągły jubileusz, F40 musiało być „naj”. Najszybsze, najmocniejsze, po prostu najwspanialsze. Udało się. Podwójnie doładowany motor 2.9 V8 rozwijał 478 KM i pozwalał na osiągnięcie 100 km/h w 4,5 s. Prędkość maksymalna sięgała kosmicznych w tamtych czasach i robiących wrażenie i teraz 325 km/h. Dodajmy do tego cudowną ścieżkę dźwiękową zapewnianą przez jednostkę napędową i właściwości jezdne dopracowywane przy wykorzystaniu doświadczeń z sukcesów w F1. Nic dziwnego, że F40 stało się legendą nie tylko przełomu lat 80. i 90, a na liście jego właścicieli można było znaleźć takie nazwiska jak Alain Prost, Diego Maradona (musiał wystąpić do Ferrari o specjalną zgodę na zakup nie czerwonego, a czarnego egzemplarza) czy nawet Luciano Pavarotti. Kto piękniej śpiewał, słynny tenor czy silnik V8?

Lancia Delta Integrale

Lancia Delta HF integrale

Sześć tytułów mistrza świata WRC w kategorii producentów zdobytych z rzędu. Oto, co udało się uzyskać Lancii dzięki skonstruowaniu Delty Integrale (1987-1994). I mimo że ta marka nie mogła narzekać na brak sukcesów sportowych (pamiętamy modele Stratos czy 037), to właśnie ten mocny, czteronapędowy kompakt pozwolił im na stałe wejść do rajdowego panteonu największych.

Pod kanciastą karoserią Delty kryje się turbodoładowany, dwulitrowy silnik. Moc? W zależności od wersji, wynosi od 165 do 215 KM. Najmocniejsze odmiany Evo są oczywiście najbardziej poszukiwane i najdroższe. Nabierają ceny w szalonym tempie, ale właściwie każda „Integralka” daje mnóstwo radości z jazdy. Świetnie trzyma się drogi, jest szybka nawet jak na dzisiejsze czasy i… czaruje urokiem dawnych lat, widocznym we wzorach tapicerek czy choćby designie zegarów. Nawet spora turbodziura i słaba zwrotność wcale tu nie przeszkadzają. Kto nie boi się zabrać Delty na szutrowy, szybki odcinek, zostanie przez nią odpowiednio wynagrodzony.

Alfa Romeo 147 GTA

Alfa Romeo 147 GTA [Worldwide] (937A) '2002–05

Na pierwszy rzut oka, 147 GTA to urodziwy i stylowy, ale „zwykły” kompakt. Dopiero wprawny obserwator wypatrzy, że to nie jest zwyczajna Alfa 147. Podwójna końcówka wydechu, inne zderzaki, nakładki progowe… coś jest na rzeczy!

Rzeczywiście. Różnice z zewnątrz nie są wielkie, ale pod spodem GTA mocno różni się od „cywilnych” 147-ek. Tę wersję (2002-2005) napędzał silnik 3.2 V6 „Busso”, uznawany za jeden z najlepszych w historii nie tylko motoryzacji włoskiej, ale i światowej. Równomierne oddawanie mocy, doskonałe wyważanie, świetne osiągi, a przede wszystkim uzależniający dźwięk – oto zalety tej 250-konnej jednostki. Konstruktorzy Alfy Romeo zadbali też o to, by dodatkowe kilogramy wynikające z umieszczenia z przodu ciężkiego motoru nie wpłynęły na doskonałe właściwości jezdne 147. Pomogło w tym m.in. zastosowanie szpery.

Alfa Romeo 147 GTA zachwyca więc stylem, dźwiękiem, osiągami i prowadzeniem. Są też ciemne strony tego modelu: za to wszystko trzeba słono zapłacić. Ceny zadbanych egzemplarzy już teraz przekraczają 20 tysięcy euro i wciąż rosną…

Maserati Quattroporte

Maserati Quattroporte S Q4 GranLusso (M156) '2020–pr.

Quattroporte znaczy „czterodrzwiowy”. Po włosku nawet zwykłe słowa brzmią urokliwie, prawda? Urokliwy jest także ten model. Obecnie, od 2013 roku możemy podziwiać na ulicach już szóstą jego generację. To flagowy, włoski sedan bardzo prestiżowej marki „spokrewnionej” z Ferrari. Mierzy ponad 5 metrów długości i może być napędzany przez jednostki V6 (w tym diesla, choć dyskusje o tym, czy pasuje on do Maserati, nie milkną) i V8. Topowe Quattroporte rozwija 580 KM i osiąga setkę w 4,5 s. Do kogo jest skierowany ten samochód? Przede wszystkim do prezesów i innych możnych tego świata, którzy nie chcą jeździć „tradycyjną” limuzyną z Niemiec i lubią samemu wsiąść za kierownicę. Maserati jeździ naprawdę sportowo, a poza tym świetnie wygląda i czaruje kolorami, wzorami tapicerek czy dźwiękiem wydechu. A że nie ma tak wiele nowoczesnych gadżetów co konkurencja? Dla fanów marki nie ma to znaczenia.


Wspaniałych, włoskich samochodów jest o wiele więcej. Wystarczy tu wspomnieć jeszcze kilka takich nazw, jak Iso Grifo, Pagani Zonda, Alfa Romeo 8C, Ferrari 458 Spider czy Lamborghini Aventador… i tak dalej, i tak dalej. Życzymy Włochom kolejnych sukcesów – zarówno w futbolu, jak i przede wszystkim w motoryzacji!

Włoskie, zadbane samochody możesz znaleźć w Spotawheel… Ferrari 250 GTO akurat nie mamy, ale na pewno trafisz tam na coś dla siebie!

Paweł