Porady

Coroczny przegląd rejestracyjny jest dla wielu właścicieli aut stresującym momentem. Jakie są szanse, że twój wóz go nie przejdzie? Co wtedy zrobić? Ile kosztuje badanie? Czy koronawirus powoduje zmianę znanych dotychczas procedur?

Najważniejsza informacja jest następująca: jak na razie (choć sytuacja może się zmienić), właściciele aut, którym kończy się przegląd, nie mogą liczyć na specjalne ulgi wynikające z epidemii koronawirusa. Stacje kontroli pojazdów działają normalnie. To oznacza jedno – jeśli kończy Ci się przegląd, musisz pojechać i go zrobić. Tyle że cała procedura wygląda obecnie nieco inaczej. Wszystko za sprawą wykazu „dobrych praktyk”, rozesłanego do SKP w kraju przez Ministerstwo Infrastruktury.

Są tam zawarte następujące zalecenia: należy ograniczać do minimum kontakt kierowcy z diagnostą, dlatego lepiej, by kierowca pozostał w aucie przez cały czas trwania procedury. Warto też nie używać gotówki i w miarę możliwości płacić kartą. Co więcej, jeżeli jest kolejka chętnych do badania, wszyscy powinni zostać w swoich samochodach, zamiast iść do poczekalni w SKP.

Teraz pomówmy o samych badaniach.

Przypomnijmy: nowy samochód ma badanie techniczne ważne przez trzy lata. Kolejne badanie starcza na dwa, a później trzeba je robić co roku. Należy też przyjechać na stację kontroli pojazdów, gdy sprowadziliśmy auto z zagranicy lub (na tak zwany przegląd dodatkowy) wtedy, gdy dowód rejestracyjny został nam odebrany z powodu uszkodzeń przy kolizji lub nieprawidłowości stwierdzonych podczas rutynowej kontroli drogowej. Z obowiązku corocznego przeglądu zwolnione są auta zabytkowe (na żółtych tablicach rejestracyjnych).

Badanie techniczne to koszt 98 zł przy samochodzie osobowym i 162 zł, jeśli auto jest zasilane gazem. Za motocykl płaci się 62 zł, a za samochód ciężarowy – 153 zł.

Co sprawdza się podczas przeglądu?

Kontroli na stacji diagnostycznej i na specjalnych urządzeniach podlegają m.in. hamulce, światła, układ kierowniczy, spaliny (bada się ich toksyczność), poziom hałasu, geometrię czy amortyzatory. Diagnosta ocenia też np. głębokość bieżnika opon i kontroluje, czy auto nie jest zbyt mocno uszkodzone z zewnątrz albo zardzewiałe.

Według statystyk opublikowanych na stronie CEPIK…

…w 2019 r. wykonano w Polsce 17 648 071 okresowych badań technicznych pojazdów. Według tych samych danych, mamy w kraju 2383 okręgowych stacji kontroli i 2959 podstawowych. Razem – 5342. To daje nam średnio 3302 kontroli na stację. Czyli ponad 9 dziennie – i to przy założeniu, że stacje byłyby otwarte także w niedzielę.

Na wspomnianych niemal 18 milionów badań, 540 759 zakończyło się wynikiem negatywnym. To zaledwie 3,06 proc. całości, ale spójrzmy na to inaczej. Ponad pół miliona kierowców przyjechało na stację niesprawnymi samochodami…

Z kolei na 544 201 dodatkowych badań technicznych, 3479 zakończyło się odmową wstawienia pieczątki. To 0,63 proc. całości. Czym jest dodatkowe badanie? Tak jak wspominałem, samochód jest na nie skierowany, gdy policjant ma wątpliwości co do jego stanu – np. gdy zauważy jakieś uszkodzenia lub tuning, który budzi jego wątpliwości. Na taki przegląd trzeba przyjechać również samochodem, który brał udział w kolizji – oczywiście już po tym, jak go naprawimy.

Wykonano także 19 915 badań co do zgodności z warunkami technicznymi – czyli takich, które dotyczą aut zabytkowych przed pierwszą rejestracją w kraju. Tutaj także procent wizyt na stacji zakończonych niepowodzeniem nie był duży – zaledwie 1,21 (czyli 164 kierowców odjechało bez pieczątki).

Co zrobić, jeśli nasz samochód nie przeszedł przeglądu?

Warto wiedzieć, że opłatę za przegląd ponosimy niezależnie od jego wyniku. To oznacza, że nawet jeśli diagnosta nas „obleje” po dwóch minutach od wjazdu na stację, i tak musimy zapłacić mu 98 zł za badanie samochodu osobowego lub kwotę adekwatną do tego, czym przyjechaliśmy.

Po otrzymaniu negatywnego wyniku, dostajemy dokument uprawniający nas do poruszania się po drogach przez 14 dni. Uwaga – jeśli diagnosta stwierdzi, że uchybienia wykryte na przeglądzie zagrażają bezpieczeństwu naszemu i innych, będziemy musieli zawieźć auto z SKP do warsztatu na lawecie. Jeśli usterki nie będą tak groźne, możemy wrócić na kołach.

Najpóźniej po 14 dniach trzeba wrócić na przegląd. Oczywiście, musimy to zrobić po usunięciu usterki lub usterek. Ile zapłacimy tym razem? To zależy od tego, ile awarii wykryto i czego dotyczyły. Cennik stacji obejmuje bowiem poszczególne kategorie. I tak, 20 zł płaci się za sprawdzenie hamulców, kolejne 20 zł za układ kierowniczy i tyle samo za zmierzenie poziomu hałasu. Po 14 zł kosztuje inspekcja świateł, toksyczności spalin i amortyzatorów na jednej osi. 36 zł trzeba zapłacić za kontrolę geometrii kół jednej osi.

A więc jeśli diagnosta „nie przepuścił” nas z powodu np. usterki hamulców, ponowne sprawdzenie i podbicie pieczątki będzie nas kosztować 20 zł. Jeśli problemem było oświetlenie samochodu, musimy wydać 14 zł. Poszczególne wydatki mogą się oczywiście sumować, jeśli kłopotów wykryto więcej.

Co ważne, zmniejszoną kwotę (tylko za wykryte wcześniej usterki) płacimy tylko wtedy, gdy pojedziemy na tę samą stację, na której oblaliśmy. Jeśli wybierzemy inną, musimy uiścić pełną kwotę.

Jakie są najczęstsze powody nieuzyskania pieczątki w SKP?

Najłatwiej byłoby powiedzieć – ile nieudanych przeglądów, tyle powodów porażki! Można je jednak pogrupować i wybrać najczęstsze. Czasami przegląd potrafi zakończyć się wynikiem negatywnym już na samym początku – a to za sprawą np. braku ważnej legalizacji butli od LPG. Zostawienie takiego „papierka” w domu lub przekroczony termin ważności, skutkuje niezaliczeniem przeglądu.

Diagności często odsyłają też kierowców bez pieczątki z powodu np. wycieków płynów eksploatacyjnych, luzów w zawieszeniu i układzie kierowniczym, a także wtedy, gdy układ hamulcowy jest uszkodzony lub zużyty.

Pamiętajmy o hamulcu ręcznym. Nawet jeśli nauczyliśmy się żyć z niesprawnym i zostawiamy zawsze auto na biegu, diagnosta o nim nie zapomni. Jeśli nie działa – przegląd nie zostanie zaliczony.

O czym jeszcze warto sobie przypomnieć? Między innymi o tym, by samochód nie wyświetlał kontrolek awarii, bo to może zaważyć na negatywnym wyniku badania. Sprawdźmy, czy nie mamy żadnych wycieków nie tylko płynów eksploatacyjnych, ale i czy nie „leje się” z amortyzatorów. Kłopot sprawią niedozwolone przeróbki, takie jak nadmiernie przyciemnione szyby, zbyt głośny wydech lub niesprawny (albo wycięty) filtr DPF czy katalizator. Zerknijmy jeszcze, czy naklejka rejestracyjna na szybie jest i czy dobrze ją widać.

Czytaj też: Filtr DPF: eksploatacja i problemy. Czy trzeba się go bać?

Dla właścicieli aut sprowadzonych, np. z USA, powodem niezaliczenia przeglądu mogą być amerykańskie lampy, które nie są dostosowane do europejskich przepisów. Tyczy się to zarówno symetrycznego oświetlenia z przodu, jak i tylnych kierunkowskazów migających na czerwono.

Na koniec, wspomnę jeszcze tylko o stanie opon – wielu kierowców przyjeżdża do SKP na łysych gumach, a wyjeżdża… bez pieczątki. Badania nie przejdzie także auto z ostrymi krawędziami karoserii po kolizji i z korozją elementów konstrukcyjnych.

A teraz zerknijcie do dowodu rejestracyjnego…

…i sprawdźcie, kiedy upływa termin badania technicznego waszego samochodu. A jeśli boicie się, że nie otrzymacie wymaganej pieczątki, pomyślcie o zmianie auta. Gdzie znaleźć takie, które na pewno przejdzie wymagane procedury? Na przykład w Spotawheel.

Karol

Did you enjoy the article? Write me in the comments below

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowanyRequired fields are marked with a *