Kochamy samochody
Modyfikacje samochodu warto przeprowadzać z umiarem i z głową. Niektóre z nich mogą się bardzo niekorzystnie odbić na wartości auta i jego atrakcyjności dla nabywców.

Czy warto przerabiać swój samochód? Odpowiedź na to pytanie brzmi „to zależy”. Niektóre przeróbki auta są doskonałym pomysłem, który sprawi, że auto stanie się nie tylko ładniejsze lub przyjemniejsze w eksploatacji, ale i łatwiejsze w odsprzedaży i więcej warte na rynku wtórnym. Jakie to modyfikacje? Na przykład gustowne felgi w fabrycznym rozmiarze, zadbanie o lakier auta (polerowanie, detailing) albo zamontowanie klimatyzacji w samochodzie, który jej nie miał.

Ale są też modyfikacje, które mogą zniechęcić potencjalnych klientów i bardzo źle wpłynąć na wartość wozu. Jakie? Czego unikać, gdy myślimy o modyfikacjach, „podrasowaniu” albo „dodaniu charakteru” autu? Oto nasza lista.

Zbyt duże felgi

Modyfikacje kół

Gustowne aluminiowe obręcze dodadzą charakteru każdemu autu. Warto dokupić je przed sprzedażą auta, jeśli do tej pory jeździliśmy na kołpakach. Klienci kupują oczami, więc atrakcyjnie wyglądający samochód na pewno szybciej znajdzie swojego amatora. Ale z felgami łatwo przesadzić. Ogromne obręcze oznaczają same problemy. Nie dość, że zaburzają proporcje sylwetki auta, to jeszcze pogarszają komfort podróży. Na wielkich kołach z niskoprofilowymi oponami bardziej czuć nierówności i gorzej wjeżdża się na krawężniki. Dodajmy do tego większy koszt opon, zwiększone spalanie i gorsze osiągi auta. Warto zachować umiar przy doborze „alusów”!

Naklejki na nadwoziu

Naklejki na samochodzie

Nazwa i logo firmy, manifest światopoglądowy, ozdobne pasy i wzory, a może śmieszne obrazki albo zabawne hasła? Naklejki na karoserię mogą występować w wielu formach, kolorach i kształtach, a przede wszystkim mogą nieść ze sobą różną treść. Co je łączy? Niekoniecznie spodobają się przyszłemu właścicielowi twojego samochodu. To, co jednych bawi, innych żenuje lub wręcz obraża. Podobnie z ozdobami: gusta są różne. O naklejce z nazwą firmy poprzedniego właściciela nawet nie warto wspominać.

Nalepki mogą też rodzić (często uzasadnione) podejrzenia o stan lakieru. Nie dość, że ich zrywanie może prowadzić do uszkodzeń, to jeszcze same naklejki dość często nalepia się po to, by ukryć rdzę albo rysy pod spodem. Recepta? Aby uniknąć niepotrzebnych pytań, zbijania ceny i problemów ze strony kupującego, zerwij naklejki przed wystawieniem auta na sprzedaż!

Brak napisów na tylnej klapie

Niektórzy zdejmują napisy z tylnej klapy – na przykład z nazwą modelu albo oznaczeniem silnika – by uzyskać bardziej „czysty”, minimalistyczny wygląd. OK… ale kupujący mogą wtedy podejrzewać, że brak napisów jest efektem wypadku, który uszkodził tył auta i po naprawie nikomu nie chciało się naklejać literek i cyfr. Warto o tym pamiętać.

Jeśli chcesz mieć pewność co do kondycji i bezwypadkowości samochodu, który zamierzasz kupić, koniecznie sprawdź ten wpis na naszym blogu: https://blog.spotawheel.pl/jak-kupic-naprawde-dobry-samochod-w-2021-roku-oto-garsc-wskazowek/.

Nieprofesjonalny chiptuning

Chiptuning

Czy zwiększanie mocy samochodu obniża jego wartość? Czasami nie, zwłaszcza gdy mówimy o profesjonalnym tuningu w renomowanym warsztacie. Niestety, gdy chiptuning – czyli elektroniczne zwiększanie mocy auta, popularne w dieslach i „benzyniakach” turbo – jest zrobiony w starszym samochodzie z dużym przebiegiem, a autorem przeróbek był mały, niedrogi warsztat, rodzi to uzasadnione podejrzenia o zły wpływ na trwałość silnika i innych podzespołów. Lampki ostrzegawcze to czarny dym z rury wydechowej, przerywana praca, nagłe „uderzenie” mocy, świecące się kontrolki i zwiększone zużycia paliwa. Klienci wolą kupić raczej seryjny samochód, a ewentualnie modyfikacje wykonać u własnych, zaufanych specjalistów. Najlepiej zresztą… od razu kupić mocniejszą wersję.

Modyfikacje zawieszenia

Modyfikacje zawieszenia

Moda na obniżone samochody trwa. Taki zabieg zwykle – jeśli jest wykonany z głową i na markowych, porządnych częściach – poprawia stabilność samochodu, zwłaszcza podczas przejeżdżania zakrętów z dużą prędkością. Jego słabe strony to ograniczenie komfortu jazdy i przydatności samochodu na gorszych, dziurawych drogach albo w mieście, gdzie czasami trzeba wjechać na krawężnik lub na ostry podjazd. Niski wóz może tam przycierać podwoziem, co prowadzi do uszkodzenia niektórych elementów. Samo zawieszenie też szybciej się zużywa. Wniosek? Jeśli twoje auto jest obniżone, grono potencjalnych klientów mocno się zawęża. Pół biedy, jeśli to jakiś sportowy czy usportowiony model, ale obniżanie miejskiego auta o mocy 60 KM naprawdę nie ma zbyt wiele sensu…

Przerabianie oświetlenia

Chińskie „ksenony”, ledwo widoczne i nie pasujące do designu nadwozia LED-y do jazdy dziennej, a może przyciemnione klosze? Niezależnie od tego, który typ zmodyfikowanego oświetlenia ma twój samochód, najlepiej będzie jeśli z powrotem kupisz seryjne elementy. Nieprofesjonalnie i tanio przerabiane oświetlenie sprawia, że inni kierowcy mogą być oślepieni, a i sam kierowca zmodyfikowanego wozu niewiele widzi. W najlepszym przypadku grozi mu mandat i zabranie dowodu rejestracyjnego, w gorszym: wypadek. Poza tym, takie światła źle wyglądają. Kupujący to wiedzą i raczej nie interesują się tego typu autami. Niestety, porządne przeróbki reflektorów są drogie… Lepiej zdecydować się na samochód z fabrycznymi światłami LED lub ksenonami.

Modyfikacje nadwozia

Modyfikacje nadwozia

Bodykit, spojler, nakładki progowe, bardzo ciemne szyby, krzykliwe kolory… takie samochody nadal jeszcze spotyka się na rynku. Co prawda szczyt mody na tuning minął w okolicach połowy pierwszej dekady XXI wieku, ale niektórzy wciąż przerabiają swoje auta w ten sposób. Czy jest w tym coś złego? Nie, o ile modyfikacje są zgodne z prawem. Ale właściciel stuningowanego wizualnie samochodu musi się liczyć z tym, że wartość jego auta może nie być dostatecznie wysoka. Przeróbki nie każdemu się spodobają, a niektóre z nich bywają trudne do odkręcenia.

Głośny wydech w zwykłym aucie

Modyfikacje wydechu

„Rasowy” dźwięk silnika emitowany przez przerobiony, „sportowy” wydech brzmi ciekawie przez kilka pierwszych minut jazdy. Na dłuższą metę męczy, a w trasie pogłębia zmęczenie i zwyczajnie irytuje. Zmieniony tłumik końcowy, wycięty tłumik środkowy: oto zabiegi, które powodują hałas i mogą doprowadzić do zatrzymania dowodu rejestracyjnego za przekroczenie norm emisji hałasu. Najgorzej, gdy tak głośne auto ma zwyczajny silnik z czterema cylindrami. Nawet przeróbki nie sprawią, że zacznie emitować miły dla ucha dźwięk.

Trochę inaczej wygląda sytuacja przy jednostkach V6, V8 i większych. Tam zmiana wydechu może przynieść dobry efekt i poprawić walory akustyczne, ale warunek jest jeden: nie wolno przesadzić z głośnością!

Szukasz aut bez przeróbek? Sprawdź ofertę Spotawheel

Samochody sprzedawane w Spotawheel są dokładnie sprawdzone i zadbane. Raczej nie uświadczysz u nas aut po modyfikacjach, a nawet jeśli – to nie będą to tanie, niemodne przeróbki. Jak zmieniać, to z głową i z klasą.

Paweł