Kochamy samochody
0 Udostępnień

Żyjąc w dobie łatwej dostępności do wszelkich multimediów coraz rzadziej decydujemy się na wybór tradycyjnych środków przekazu. Jako że wiele osób długą część swojego dnia spędza za kierownicą samochodu, również wtedy zechce prawdopodobnie odtworzyć ulubioną muzykę na Spotify lub YouTube. Tego typu dylematy to jednak zupełnie świeży problem, ponieważ kiedyś takiego wyboru zwyczajnie nie było! Ale po kolei: skąd właściwie wzięły się multimedia w samochodach? 

Muzyka non-stop

Fonograf
Pierwszym urządzeniem umożliwiającym odtwarzanie własnej muzyki w samochodzie był fonograf

Radio, zostało wynalezione pod koniec XIX wieku przez Nicolę Teslę, choć przez lata to Gugliermo Marconi uchodził za odkrywcę tego urządzenia. To jednak nie znaczy, że ludzie już wtedy mogli słuchać muzyki transmitowanej przez lokalną rozgłośnię. Pierwsze radioodbiorniki, w których rozbrzmiewały popularne utwory, zaczęły pojawiać się na rynku na początku lat 20. XX wieku. Wtedy to również pojawiło się pierwsze radio samochodowe. W 1924 roku, Australijska firma Kelly’s Motors, zamontowała w aucie dedykowany odbiornik. Rozwiązanie z Antypodów nie weszło jednak do produkcji seryjnej. 

Na moment, w którym radio na dobre dołączyło do grona samochodowych gadżetów, świat musiał poczekać kolejne 6 lat. W 1930 roku amerykańskie przedsiębiorstwo Galvin Manufacturing Corp., czyli prekursor Motoroli, wypuściło na rynek pierwsze produkowane masowo urządzenie do odtwarzania muzyki montowane w autach. Produkt ten był jak na ówczesne warunki bardzo drogi. Kosztował 130 dolarów, podczas gdy najpopularniejsze modele samochodów kosztowały nieco ponad 500 dolarów. Sama konstrukcja radia była również niezwykle skomplikowana. Odbiornik zajmował 10 litrów przestrzeni bagażowej, a do jego zasilania  potrzebny był oddzielny akumulator. Prace rozwojowe nad produktem trwały niemal do końca lat 30., a ich zwieńczeniem była możliwość montażu kompletnego urządzenia w desce rozdzielczej. 

Hity na życzenie, czyli radioodtwarzacze

Multimedia w samochodzie: radioodtwarzacz
Klasyczne radioodtwarzacze do niedawna należały do standardu wyposażania większości modeli aut

Wynalezienie radia w znacznym stopniu przyczyniło się do rozpowszechnienia muzyki popularnej na świecie. Nie wszyscy chcą być jednak skazani na radiową playlistę i ograniczony repertuar najpopularniejszych utworów. Rozwiązaniem okazało się stworzenie fonografu, czyli pierwowzoru gramofonu. Urządzenie pozwalało na odtwarzanie ulubionych muzycznych przebojów w dowolnym momencie i w niedługim czasie zostało również wprowadzone do branży motoryzacyjnej. 

W 1956 roku amerykańska marka Chrysler zaprezentowała pierwszy samochodowy fonograf. Rozwiązanie okazało się tanie i proste w konstrukcji. W dalszy rozwój tej technologii zaangażował się m.in Ford, który w 1966 wprowadził do produkcji taśmę, na której nagrane było “aż” 8 piosenek. Jak na tamte czasy było to ogromnym krokiem naprzód. Niestety, mimo zaangażowania wielkich firm, urządzenie okazało się dalekie od doskonałości. Użytkownicy narzekali na zacieranie się części nagrań, nieuzasadnione przełączanie między utworami i zniekształcenia dźwięku. Po krótkiej erze panowania fonografów nastała epoka odtwarzaczy kaset. Ich popularność trwała przez długi okres czasu, od początku lat 70., aż do końca lat 90. Co ciekawe, ostatnim autem, które posiadało tzw. „kaseciaka” na pokładzie, był produkowany aż do 2010 roku Lexus SC430. 

Po kasetach historia „przyniosła” nam technologię CD. Muzyka słuchana z takich nośników miała lepszą jakość, a one same były trwalsze niż poprzednicy. Pierwszą marką, która zaczęła seryjnie montować odtwarzacze płyt kompaktowych, był od 1985 roku Mercedes-Benz. Efekty tej rewolucji, możemy w codziennym życiu obserwować do dziś, np. patrząc na uginające się od płyt półki sklepów muzycznych. Ich widok we współczesnych autach jest jednak coraz rzadszy. “Kompakty” zostały w nich bowiem zastąpione przez zewnętrzne nośniki multimedialne. Ten trend rozpoczął się stosunkowo niedawno, lecz pierwsza zapowiedź zmian miała miejsce już w 2001 roku wraz z premierą iPoda. Z czasem najpopularniejsze obecnie nośniki multimedialne, telefony komórkowe, wyewoluowały do znanych nam obecnie smartfonów. Ich kompatybilność z samochodowymi systemami to jednak efekt rozwoju innej technologii, o której dowiesz się z dalszej części tekstu. 

Multimedia na kolorowym wyświetlaczu

Multimedia na kolorowym wyświetlaczu
Obecnie do wyposażenia standardowego większości nowych samochodów należy kolorowy wyświetlacz multimedialny

Trudno dziś sobie wyobrazić współczesny samochód nieposiadający dotykowego wyświetlacza na konsoli centralnej. Nic dziwnego – ekrany są tańsze w produkcji i często łatwiejsze w obsłudze. Czy brak fizycznych przycisków jest jednak rzeczywistą zaletą? To już kwestia indywidualnego podejścia. Jedno jest pewne – pojawienie się ekranów dotykowych w samochodach osobowych umożliwiło producentom implementację wielu udogodnień dla kierowców i pasażerów, m.in kompatybilność z telefonem komórkowym oraz rozbudowaną nawigację satelitarną. Jak i kiedy się to wszystko zaczęło? 

W 1986 Buick w modelu Riviera zaprezentował światu pierwszy seryjnie montowany w samochodzie umożliwiający sterowanie m.in klimatyzacją czy radiem. To nie wszystko – wyświetlacz Buicka był dotykowy! Pionierskie rozwiązanie, co raczej nie dziwi, dalekie było od doskonałości. W związku z tym szybko zaprzestano produkcji masowej. W 1990 roku kolejna ważna innowacja ujrzała światło dzienne. Mazda w modelu Eunos Cosmo zaprezentowała światu pierwszą samochodową nawigację GPS. Ta technologia została szybko „przechwycona” przez marki premium, takie jak BMW czy Mercedes i właśnie za ich sprawą szybko rozpowszechniła się w całym motoryzacyjnym świecie. 

W tym miejscu należałoby również wspomnieć o łączności bezprzewodowej. Chociaż na początku nie była ona stricte związana z wyświetlaczami, tak teraz są to elementy wyposażenia, które się pokrywają w bardzo dużym stopniu. W 1999 roku Chrysler wprowadził do swoich modeli Bluetooth, dzięki czemu klienci mogli połączyć swoje urządzenia mobilne i odtwarzać za ich pomocą wybrane multimedia. Rozwiązanie to rozwinęło się do tego stopnia, że dziś niełatwo byłoby znaleźć nowe auto bez niego. 

3 lata później, w 2002 roku BMW postanowiło zredefiniować znaczenie wyrażenia „system multimedialny”. Wprowadzając w swojej flagowej limuzynie (serii 7) pierwszą wersję „iDrive’u” bawarski producent poruszył całą branżę. Innowacyjne sterowanie joystickiem oraz wielofunkcyjność tego „komputera” poruszyły zarówno konsumentów, jak i innych wielkich graczy na rynku. „IDrive” początkowo był pełen wad i błędów. W BMW postanowiono jednak rozwijać to rozwiązanie. Z perspektywy zdecydowanie się opłacało. System ten stawia się dziś jako wzór funkcjonalności, a inni producenci – delikatnie mówiąc – wzorowali się na bawarskiej marce projektując własne multimedia. 

Jeszcze wyświetlacz samochodowy, czy już tablet?

Multimedia: podwójny wyświetlacz centralny
Ciekawym przykładem jest podwójny wyświetlacz zastosowany w Infiniti Q50

Tak jak wspomnieliśmy na początku, współczesne nowe auta zazwyczaj posiadają ekran centralny zastępujący wiele przycisków umieszczanych do tej pory na deskach rozdzielczych. Trend ten został rozpoczęty przez Teslę w 2012 roku. kiedy w elektrycznym modelu S amerykański producent przeniósł na ogromny, 17-calowy wyświetlacz dotykowy nie tylko multimedia, ale również sterowanie pozostałymi funkcjami auta. Od tamtej pory także inne marki pracują nad udoskonaleniem tego rozwiązania. Efektem tego rozwoju jest nie tylko stałe powiększanie wyświetlaczy, ale również powielanie ich. Rekordzistą w tej materii zdaje się być Jeep Grand Wagoneer, który na swoim pokładzie ma ich aż 7!

Mówiąc o nowoczesnych systemach multimedialnych, nie można zapomnieć o Apple CarPlay i Android Auto. Oprogramowania te pozwalają na wyświetlanie zawartości smartphona na ekranie centralnym. Dzięki temu możemy korzystać z takich aplikacji jak Spotify czy Google Maps w czasie jazdy, co jest niewątpliwie bardzo wygodnym rozwiązaniem. Na chwilę obecną to także ostatni etap ewolucji samochodowych multimediów. Pozostaje więc czekać na nowości, które niechybnie przyniesie nam przyszłość…

Multimedia to nie wszystko

Historia uprzyjemniania kierowcom i pasażerom podróży jest bardzo długa. Zaczynając od najprostszego radia, a kończąc na skomplikowanych systemach – wszystko to stworzono z myślą o użytkowniku. Producentom zależy bowiem, aby kierowca jak najmilej wspominał ostatnie kilometry spędzone w samochodzie. Jesteśmy również bardzo ciekawi kolejnych nowości, które w przyszłości zastaniemy na pokładzie nowych modeli. Dalszy rozwój ekranów dotykowych, ewolucja systemu rozpoznawania głosu, a może rozszerzona rzeczywistość? Jednego możemy być pewni – rozwój w tej materii się nie zatrzymał. Jednak niezależnie od technologii dostępnych na pokładzie, największy wpływ na komfort podróży mają spokój i bezpieczeństwo. Te mogą zaoferować tylko sprawdzone samochody. Gwarantem odpowiedniego wyboru jest zakup certyfikowanego auta w Spotawheel!

0 Udostępnień
Michal